Gdzie teraz jesteśmy?

wtorek, 14 września 2010

09.09.2010 Jaipur (Dzajpur)

Wczoraj spotkalismy sie rano z Prostym i Olga, wiec jestesmy juz w komplecie :-) 08.09 Spedzilismy w okolicach Main Bazar (ulicy gdzie znajdowal sie nasz hotel i jednoczesnie stacja kolejowa New Delhi) na targowaniu sie i probowaniu miejscowych specjalow. Glownymi lowcami zakupowymi sa oczywiscie dziewczyny, ktore coraz to bardziej upodobniaja sie do Indusek ;-) O godzinie 15.05 wsiedlismy do pociagu do Jaipuru, do ktorego dotarlismy ok 20. Otaczani przez tlum naganiaczy i "uprzejmych Indusow" przeszlismy na piechote do hotelu polecanego przez przewodnik. Droga nie byl latwa - wszedzie kurz, kupy na chodnikach i brak latarni ulicznych daly sie nam troche we znaki. Nasz guesthouse przerosl nasze najsmielsze oczekiwania - klimatyzacja, lazienka z bidetem itp itd. Miejscowe restauracje sa tez o niebo lepsze od tych z Dehli. Na ulicach co prwda nadal smrod i brud, ale ludzie sa mniej natretni. Proponowana cena kursu rikszy to 150, a nie 500 rupii :-) Dzisiaj juz wyspani i najedzeni wyruszamy na podboj Jaipuru! :-)
S.

Chyba juz zaczynamy 'czuc' o co w tym wszystkim chodzi, juz wiemy ile co powinno kosztowac, zaczynamy sie efektywnie targowac i nie pozwalamy tak latwo sie oszukiwac. Chyba zapomnielismy o tym napisac - do tej pory tylko raz dalismy sie oszukac - przed kafajka internetowa w Delhi zaczepil nas mlody, sympatyczny hindus, zaczal z nami rozmawiac, opowiadac o sobie. Pozalilismy sie mu, ze wszyscy nas tutaj probuja oszukac, on zaproponowal riksze za 20Rs. Wsiedlismy. W czasie jazdy hindus probowal nas przekonac do odwiedzenia roznych sklepow (rikszarze dostaja profity od kazdego turysty ktorego przywioza). Nie dalismy sie, wiec hindus wysadzil nas grzecznie na ulicy 3km od miejsca docelowego podrozy.
Co do Jaipuru - miasto chyba duzo bardziej nam sie podoba. Jest bardziej przychylne turystom. Wczorajsza obiadokolacje zjedlismy na dachu hotelu w knajpce o nazwie 'The peacock', bardzo ladnej i stylowej. Na dachu jest ogrod, miedzy roslinami ustawione figurki pawi, czesc dachu stylizowana na pawi ogon. Chyba nie potrafie za bardzo tego opisac, trzeba zobaczyc zdjecia, w kazdym razie zrobilo to na nas duze wrazenie.
Napiszemy jeszcze cos wieczorem, w Jaipurze bedziemy jeszcze troche.
K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz