Gdzie teraz jesteśmy?

piątek, 17 września 2010

17.09.2010 Agra

Po calonocnej podrozy pociagiem bylismy o dziwo calkiem trzezwi, pomimo towarzystwa rodzinki z malutkim induskiem prycze nizej ;-) Udalo sie nam nawet lezac na plecakach zmruzyc oko. Ok 6.15 dotarlismy na miejsce. Riksza dojechalismy pod sam Taj Mahal, gdzie znalezlismy tani i calkiem przyzwoity nocleg. Po krotkiej drzemce udalismy sie na zwiedzanie cudu milosci (Taj Mahal). Nazywanego tak, gdyz jest to grobowiec ukochanej zony Szacha Jahana, ktora zmarla przy porodzie 14 !! dziecka. Taj zrobil na nas wielkie wrazenie. Trzeba przyznac ze jest faktycznie monumentalny. Potem udalismy sie na spacer brzegiem Jamuny, gdzie mielismy okazje ogladac stosy pogrzebowe. Przeszlismy wzdluz czerwonego fortu i przekroczylismy rzeke mostem kolejowym. Na moscie bylo pelno ludzi, poniewaz wlasnie rozpoczywal sie wielki festiwal plywacki, w czasie ktorego ledzie w kilorowych ubraniach, z bebnami i flagami lacza sie w grupy ok 15 osobowe i splywaja wraz z nurtem rzeki nawet 30 km!! (rzeka wielkosci Wisy, woda przekracza o 2m stan alarmowy). Po przeprawie przeszlismy sie wybrzezem i podziwialismy slonce zachodzace nad Taj Mahal. W drodze powrotnej poprosilismy rikszarza, zeby pokazal nam miejsce gdzie mozna kupic dobre "uliczne" jedzenie. Kupilismy samosy (pierozki smazone na glebokim tluszczu nadziewane warzywami). Zjedlismy je ze smakiem z dodanych do nich talerzykow z suszonych lisci siedzac na dachu hotelu i podziwiajac T. M. Byly pyszne i o dziwo nie mamy po nich do tej pory zadnych problemow zoladkowych :-)
Dzisiaj wybralismy sie autobusem do Fattepur Sikri - wymarlego misata. Jest to miesce gdzie mieszkal i zmarl muzulmanski swiety Salim. Sprawil on, ze zona cesarza Akbara urodzila mu upragnionego syna. Wdzieczny wladca (zreszta kobieciarz, mial ok 300 kochanek) przeniosl do Sikri stolice swojego imperum. Budowa trwala 12 lat, jednak juz po 4 cieszenia sie nowym palacem cesarz zmuszony byl, z powodow politycznych, opuscic nowowybudowane miasto. Stwierdzilismy, ze przerzucamy sie na "uliczna" kuchnie, dzisiaj na kolacje jemy samose i banany. Pozdrawiamy!
S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz