Gdzie teraz jesteśmy?

wtorek, 21 września 2010

21.09.2010 - Khajurao

Wczorajszy dzien spedzilismy glownie w srodkach masowej komunikacji (doslownie MAAAAASOWEJ). Ale zanim wsiedlismy do autobusu poszlismy z K. polowac na upatrzona wczesniej figurke slonia. Argument koronny - szybko szybko riksa na nas czeka!!. I victoria kupilismy slonia z drzewa rozanego, obijanego srebrna blaszka z klami ze srebra za 3500 INR !! To byla naprawde dobra cena:) K.tak jasniala, ze mimo olowianych chmur i lejacego deszczu z powodzeniem zastepowala slonce:D No tak wracajac do naszej podrozy to przypominala ona bardzeij jazde z zatloczonym dogranic niemozliwosci rollercoaster. Pedzilismy z zatrwazajaca predkoscia skaczac na dziurach. Za to podroz trwala ZALEDWIE 8 godzin (dystans 170 km).... Standartowo w autobusie spotkalismy zupelnie przypadkiem Indusa, ktory pracowal jako ogrodnik w GH. Z przystanku autobusowego w strugach deszczu, prowadzeni przez zapoznanego Indusa dotarlismy do Greenhouse GH. O dziwo okazal sie calkiem przyzwoity, a stosunek jakosci do ceny (150 INR za dwojke) zwalal z nog. Wieczorem przestalo padac, a my udalismy sie na miasto w celu zorganizowania Prostemu imprezy urodzinowej :-) Zaprosilismy go na uroczysta kolacje do calkiem drogiej jak na Indie knajpy. Steskienieni za 'normalnym" jedzeniem otworzylismy menu na Continental Dishes. Niestety zamowione potrawy nie odpowiadaly zupelnie naszym oczekiwaniom. W brytyjskim Fish&Chips nie bylo frytek, ryba z grilla byla smazona w glebokim tluszczu itp itd. Potem udalismy sie do sklepu monopolowego, skad po zakupie adekwatnych do okolicznosci trunkow udalismy sie z powrotem do hotelu. Na trasie urzadzilismy sobie mala imprezke, ktora zaczela stopniowo sie powiekszac, przyszli Indusi z obslugi hotelowej i inni goscie min. 2 dziwczyny z Izraela. Bylo naprawde przyjemnie. Dzisiaj od saaamego rana (10.00) zwiedzamy na wypozyczonych rowerach swatynie Khajurao. Pogoda dopisuje, dzisiaj od rana swieci slonce. Jutro planujemy z samego rana wybrac sie na przejazdzke po parku narodowym Panna, a o 14.00 ruszamy dalej autobusem do Satny, a nastepie pociagiem do Varanasi. Pozdrawiamy!!
S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz