Z gory przeprasza za brak zdjec, wszystko jest juz przygotowane, ale mamy problemy z uploadem i nie mozemy ich opublikowac, mam nadzeje, ze nastepnym razem juz sie uda.
Lovina dzien 1
Tak jak juz pisalismy wczoraj z samego rana (6.00) poszlismy na plaze. Tam czekala juz na nas lodz, ktora zabrala nas ok 5 km w morze skad podziwialismy wschod slonca, oraz delfiny butelkonose. W zatoce zyje ich okolo 400, uwielbiaja scigac sie z lodziami, wyskakujac przy tym wysoko nad wode. Na morzu zjedlismy tez sniadanie (smazone banany - hit wyjazdu). Kolo 8 bylismy juz na plazy. Ja oczywiscie przesiedzialem caly dzien w wodzie, a jest tu co ogladac! Co prawda czesc rafy, ta zwrocona bezposrednio w strone oceanu, zostala zniszczona przez rykoszety tsunami (ktore w 2008 r. udezylo w Jawe). Ale sciany rafy zwrocone w strone zatoki ocalaly. Kolare twarde i miekkie, ukwialy, zawilce morskie i masa roznych innych okazow flory, ktorych nazwac nie potrafie, a do tego masa ryb, od malych blazenkow bo kielkudziesieciocentymetrowe okazy, langusty, osmiornice, a nawet metrowe plaszki. Cos niesamowitego, musialem sie pilnowac, zeby nie zapomniec oddychac. K. bardzo szybko zalapala nurkowanie z rurka i pletwami. Sama schodzi na 3 m. Nie moglem jej wyciagnac z wody. Po wysmazeniu sie na plazy poszlismy na kolacje tym razem do knajpki serwujacej owoce morza. Bylo pysznie ;-)
Lovina dzien 2
Dzisiaj, w naszym hotelu o wdziecznej nazwie DUPA, wynajelismy motory. Wyjechalismy okolo 10.00, wrocilismy o 19.00. Zjezdzilismy polnocne Bali. Bylo troche ciezko przezwyczaic sie do lewostronnego ruchu i do podstawowej zasady pierszenstwa - ten kto odwazniejszy ten jedzie pierwszy, ale dalismy rade nawet na serpentynach. Pierwszym punktem naszej wycieczki byly wodospady w Gitgit. Podobno w czasie pory deszczowej wygladaja bardziej okazale, ale 40m wodospad w dzungli tropikalnej i tak robil wrazenie. Nastepnie udalismy sie nad swiete jezioro - Danau Bratan, nad ktorym wybudowano jedna z 5 najwazniejszych swiatyn na Bali - Pura Ulun Danu Bratan. Pieknie zlokalizowana nad gorskim jeziorem. Przy okazji zalapalismy sie na walki kogutow, ktore sa tu oczywiscie nielegalne, ale policja jest tu tak skorumpowana, ze sama udziela inforamcji na ich temat (a jest naprawde na bierzaco!). W swiatyni najciekawsze byly oltarze zbudowane cale z jedzenia - chleb, ziarna, kapusta, glowy ubitych zwierza (wiecej bedzie widac na zdjeciach). Potem udalismy sie do Manduk, gdzie znajduja sie znane w calej Indonezji plantacje kawy, slynace z produkcji Kopi Luwak. Jest to kawa robiona z ziaren kawy, wygrzebywanych z odchodow zwierzatka z rodziny kotowatych - Luwaka. Ziarna ulegaja podobno w przewodzie pokarmowym zwierzecia przemianom enzymatycznym, ktore daja niepowtarzalny aromat kawie. Kopi luwak jest najdrozsza kawa na swiecie. Nawet tutaj filizanka kosztuje 5$, ale nie moglismy sobie odmowic. Kolejnym punktem wycieczki byly gorace zrodla w Banjar. Woda wyplywajaca na powierzchnie ma tu 42` C. Kompleks sklada sie z kilku polaczonych basenow, w kazdym woda ma inna temperature. Sama woda ma tez podobno niesamowite wlasciwosi lecznicze, my stwierdzilismy jedno - ma metaliczny smak. Po krotkiej kapieli wrocilismy juz po zrmoku do Loviny. Jutro wybieramy sie na wschodnie wybrzeze Bali do Amed lub Aas. Sa to polozone blisko miejscowosci, pomiedzy ktorymi znajduje sie w odleglosci ok 50 m od brzegu, na glebokosci 5-10 m wrak japonskiego frachtowca wtopiony w rafe. Jest to raczej zapomniana czesc Bali, w zwiazku z czym mozemy miec problemy z internetem, ale tylko jak nawiazemy lacznosc z wirtualnym swiatem to sie odezwiemy. POZDRAWIAMY GORACO!
Lovina dzien 1
Tak jak juz pisalismy wczoraj z samego rana (6.00) poszlismy na plaze. Tam czekala juz na nas lodz, ktora zabrala nas ok 5 km w morze skad podziwialismy wschod slonca, oraz delfiny butelkonose. W zatoce zyje ich okolo 400, uwielbiaja scigac sie z lodziami, wyskakujac przy tym wysoko nad wode. Na morzu zjedlismy tez sniadanie (smazone banany - hit wyjazdu). Kolo 8 bylismy juz na plazy. Ja oczywiscie przesiedzialem caly dzien w wodzie, a jest tu co ogladac! Co prawda czesc rafy, ta zwrocona bezposrednio w strone oceanu, zostala zniszczona przez rykoszety tsunami (ktore w 2008 r. udezylo w Jawe). Ale sciany rafy zwrocone w strone zatoki ocalaly. Kolare twarde i miekkie, ukwialy, zawilce morskie i masa roznych innych okazow flory, ktorych nazwac nie potrafie, a do tego masa ryb, od malych blazenkow bo kielkudziesieciocentymetrowe okazy, langusty, osmiornice, a nawet metrowe plaszki. Cos niesamowitego, musialem sie pilnowac, zeby nie zapomniec oddychac. K. bardzo szybko zalapala nurkowanie z rurka i pletwami. Sama schodzi na 3 m. Nie moglem jej wyciagnac z wody. Po wysmazeniu sie na plazy poszlismy na kolacje tym razem do knajpki serwujacej owoce morza. Bylo pysznie ;-)
Lovina dzien 2
Dzisiaj, w naszym hotelu o wdziecznej nazwie DUPA, wynajelismy motory. Wyjechalismy okolo 10.00, wrocilismy o 19.00. Zjezdzilismy polnocne Bali. Bylo troche ciezko przezwyczaic sie do lewostronnego ruchu i do podstawowej zasady pierszenstwa - ten kto odwazniejszy ten jedzie pierwszy, ale dalismy rade nawet na serpentynach. Pierwszym punktem naszej wycieczki byly wodospady w Gitgit. Podobno w czasie pory deszczowej wygladaja bardziej okazale, ale 40m wodospad w dzungli tropikalnej i tak robil wrazenie. Nastepnie udalismy sie nad swiete jezioro - Danau Bratan, nad ktorym wybudowano jedna z 5 najwazniejszych swiatyn na Bali - Pura Ulun Danu Bratan. Pieknie zlokalizowana nad gorskim jeziorem. Przy okazji zalapalismy sie na walki kogutow, ktore sa tu oczywiscie nielegalne, ale policja jest tu tak skorumpowana, ze sama udziela inforamcji na ich temat (a jest naprawde na bierzaco!). W swiatyni najciekawsze byly oltarze zbudowane cale z jedzenia - chleb, ziarna, kapusta, glowy ubitych zwierza (wiecej bedzie widac na zdjeciach). Potem udalismy sie do Manduk, gdzie znajduja sie znane w calej Indonezji plantacje kawy, slynace z produkcji Kopi Luwak. Jest to kawa robiona z ziaren kawy, wygrzebywanych z odchodow zwierzatka z rodziny kotowatych - Luwaka. Ziarna ulegaja podobno w przewodzie pokarmowym zwierzecia przemianom enzymatycznym, ktore daja niepowtarzalny aromat kawie. Kopi luwak jest najdrozsza kawa na swiecie. Nawet tutaj filizanka kosztuje 5$, ale nie moglismy sobie odmowic. Kolejnym punktem wycieczki byly gorace zrodla w Banjar. Woda wyplywajaca na powierzchnie ma tu 42` C. Kompleks sklada sie z kilku polaczonych basenow, w kazdym woda ma inna temperature. Sama woda ma tez podobno niesamowite wlasciwosi lecznicze, my stwierdzilismy jedno - ma metaliczny smak. Po krotkiej kapieli wrocilismy juz po zrmoku do Loviny. Jutro wybieramy sie na wschodnie wybrzeze Bali do Amed lub Aas. Sa to polozone blisko miejscowosci, pomiedzy ktorymi znajduje sie w odleglosci ok 50 m od brzegu, na glebokosci 5-10 m wrak japonskiego frachtowca wtopiony w rafe. Jest to raczej zapomniana czesc Bali, w zwiazku z czym mozemy miec problemy z internetem, ale tylko jak nawiazemy lacznosc z wirtualnym swiatem to sie odezwiemy. POZDRAWIAMY GORACO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz